Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia Płn.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia Płn.. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Fałszywi media(torzy) w Irlandii Północnej

Mój ulubiony pisarz irlandzki, Robert McLiam Wilson, przekonał mnie - genialną "Ulicą marzycieli" - że konflikt w Irlandii Północnej wypalił się, dosłownie i w przenośni. Że ludzie po prostu zmęczyli się terrorem. Że Unia Europejska i jej szalone możliwości finansowe utuczą solidarnie wszystkich łaknących sprawiedliwości. 
Obejrzałem jednak ostatnio wystąpienie Caroline Porter - ślicznej amerykańskiej stypendystki Fulbrighta w Irlandii - która chciała zbadać funkcję mediów w fazie post-konfliktowej. I niestety odkryła, że konflikt wcale nie został zakończony, a faza "post-konfliktowa" to mit, efekt myślenia życzeniowego i wynik uzgodnionej w ramach procesu pokojowego politycznej poprawności, lansowanej przez tamtejsze media. Jej zdaniem po rozpoczęciu procesu pokojowego zmienił się tam paradygmat informacyjny. W ramach tzw. propagandy pokoju, przedstawia się zawsze - w sposób zbalansowany - dwa skrajne, przeciwstawne poglądy, a następnie szuka się dla nich przeciwwagi w postaci - godnego poparcia - poglądu umiarkowanego, syntezy lub kompromisu. Tymczasem milcząca większość wcale nie jest jednorodna; przeciwnie, stare podziały trwają i a stare rany się nie goją. Polegam na jej ustaleniach faktycznych (a robi na mnie wrażenie informacja, że każdego miesiąca dochodzi tam do incydentu, jeśli nie bombowego, to w każdym razie kryminalnego na tle politycznym). Nie będę ich teraz weryfikować.
Fascynujące jest jednak to pytanie o rolę mediów: czy dziennikarze powinni strzec pokoju, a jeśli tak, to w jaki sposób? Jej zdaniem przyduszają jedynie przejściowo płomienie i utrudniają rzeczywiste rozwiązania, odsuwając jedynie potencjalny wybuch przemocy...