W sumie zabawna informacja Gazety z Częstochowy:
"Dom-Bud z Oleśnicy na Dolnym Śląsku proponował lokatorom wymianę drzwi wejściowych do mieszkań i okien w atrakcyjnych cenach. Na ulotce-ofercie był numer telefonu komórkowego. Pan Robert skorzystał z oferty, wręczył przysłanemu z oleśnickiej firmy pracownikowi zaliczkę i czekał daremnie na realizację usługi.
Gdy jego interwencja u rzecznika praw konsumentów nie przyniosła spodziewanego skutku, pan Robert wybrał numer komórkowy z ulotki - jak się okazało - do prezesa Dom-Budu Jarosława B. W rozmowie telefonicznej pan Robert grzecznie poprosił o natychmiastowy zwrot pieniędzy, bo on już z usługi niesolidnej firmy rezygnuje. I lojalnie uprzedził, że jak nie otrzyma swoich pieniędzy, to pójdzie do prokuratury i złoży doniesienie o oszustwie. - Kim ty jesteś, że straszysz mnie prokuraturą? Jak przyjadę do Częstochowy, to ci tak wpier..., że popamiętasz - usłyszał od prezesa Dom-Budu. Pewnie Jarosław B. nie miał świadomości, że oszukany częstochowianin jest szefem tutejszego Centralnego Biura Śledczego." Pech!
Rezultat:
Prokuratura Rejonowa Północ uznała, że policjant miał prawo się obawiać, bo groźba była realna, i skierowała do sądu akt oskarżenia. Jarosławowi B. grozi do dwóch lat więzienia. Na pierwszej rozprawie obaj adwersarze zgodzili się na mediatora. Mają 30 dni na ugodę. Proces odroczono do 20 stycznia
Ciekawe, czy mediator zgodzi się na poszerzenie pola negocjacji o zarzuty rzecznika konsumentów w Jeleniej Górze przeciwko p. Jarosławowi Bińczyckiemu...? Można by to jakoś hurtem załatwić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz