Jeden News, a trzy interesujące informacje z punktu widzenia teorii konfliktów w sferze administracji. "Metro" informuje, że "Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie pytał Polaków, co o nim myślą. Za 1,5 mln zł. Badanie ma trwać trzy lata, a zacznie się jeszcze w grudniu. Ankieterzy przepytają w sumie 83 tys. Polaków".
Pierwsza informacja, która kłuje w oczy, to koszty ciekawości. Zrozumiały być może w kontekście próby - tj. 83 tys. osób. Dla porównania - V edycja Diagnozy społecznej (2009) - opierała się na próbie 12 381 gospodarstw domowych z 37 841 członkami (zbadano indywidualnie 26 178 członków tych gospodarstw w wieku 16 i więcej lat). Pamiętam pierwszą diagnozę i entuzjazm jednego z jej najmłodszych autorów, Dominika Batorskiego, który twierdził, że skala tych badań była w Polsce bezprecedensowa. Ale nie jestem socjologiem organizacji, więc nie potrafię ocenić, ile osób trzeba spytać, by kompleksowo ocenić jakość takiego giganta, jakim jest ZUS. Sądząc po ilości komentarzy na forach internetowych, większość wypowiadających się ma odmienne zdanie niż ZUS w kwestii racjonalności tych badań. Wniosek: osoba odpowiedzialna za komunikację społeczną w ZUS nieświadomie potwierdziła negatywne stereotypy na temat swego pracodawcy... A może o to właśnie chodziło? Dobić dna i się odbić...
Druga informacja, bardziej poruszająca, dotyczy kontekstu tych planów badawczych, a mianowicie Strategii przekształceń ZUS (2010-2012), prezentowanej jako: "odpowiedź Zakładu na zmiany zachodzące w otoczeniu społecznym. Z jednej strony zmiany te związane są z rozwojem społeczeństwa informacyjnego i postępującą elektronizacją usług, z drugiej zaś - z rosnącymi oczekiwaniami wobec instytucji publicznych w zakresie racjonalności w wydatkowaniu środków publicznych i jakości świadczonych usług." Za cel nadrzędny uznano w strategii zwiększenie satysfakcji klientów z usług świadczonych przez Zakład. Do celu tego prowadzić mają: 1) opis i optymalizacja procesów, 2) informatyzacja kontaktów ZUS z klientami na poziomie porównywalnym do instytucji finansowych, 3) odzielenie Front Office i Back Office, 4) wprowadzenie monitoringu kosztów. Meritum ogólnie słuszne, a sądząc po żargonie samej strategii, publikowanej na stronie ZUS, sprawą zajęli sięi fachowcy...
Trzecia informacja, najbardziej interesująca, dotyczy ambicji ZUS: "Zakład, wdrażając Strategię ..., ma nadzieję stać się w ciągu kilku lat liderem wśród instytucji publicznych pod względem skali wdrażania nowoczesnych rozwiązań technologicznych, skutkujących wysoką jakością obsługi klientów - gwarantując jednocześnie, że pieniądze publiczne są wydatkowane efektywnie i w przejrzysty sposób." Widzę konfitury (informatyzacja), ale mam nadzieję, że w dążeniu do wysokiej jakości obsługi ZUS pochyli się też kwestią rozwiązywania konfliktów... Żadne narzędzie informatyczne nie zmniejszy gniewu takich ludzi jak Kamil Cebulski, mobilizujących i szkolących do walki z "biurwami". A wydatki modernizacyjne zachęcą - i tak już sporą - grupę kontestatorów do kreatywnych manifestacji...
Jeden News, a trzy interesujące informacje z punktu widzenia teorii konfliktów w sferze administracji. "Metro" informuje, że "Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie pytał Polaków, co o nim myślą. Za 1,5 mln zł. Badanie ma trwać trzy lata, a zacznie się jeszcze w grudniu. Ankieterzy przepytają w sumie 83 tys. Polaków".
Pierwsza informacja, która kłuje w oczy, to koszty ciekawości. Zrozumiały być może w kontekście próby - tj. 83 tys. osób. Dla porównania - V edycja Diagnozy społecznej (2009) - opierała się na próbie 12 381 gospodarstw domowych z 37 841 członkami (zbadano indywidualnie 26 178 członków tych gospodarstw w wieku 16 i więcej lat). Pamiętam pierwszą diagnozę i entuzjazm jednego z jej najmłodszych autorów, Dominika Batorskiego, który twierdził, że skala tych badań była w Polsce bezprecedensowa. Ale nie jestem socjologiem organizacji, więc nie potrafię ocenić, ile osób trzeba spytać, by kompleksowo ocenić jakość takiego giganta, jakim jest ZUS. Sądząc po ilości komentarzy na forach internetowych, większość wypowiadających się ma odmienne zdanie niż ZUS w kwestii racjonalności tych badań. Wniosek: osoba odpowiedzialna za komunikację społeczną w ZUS nieświadomie potwierdziła negatywne stereotypy na temat swego pracodawcy... A może o to właśnie chodziło? Dobić dna i się odbić...
Druga informacja, bardziej poruszająca, dotyczy kontekstu tych planów badawczych, a mianowicie Strategii przekształceń ZUS (2010-2012), prezentowanej jako: "odpowiedź Zakładu na zmiany zachodzące w otoczeniu społecznym. Z jednej strony zmiany te związane są z rozwojem społeczeństwa informacyjnego i postępującą elektronizacją usług, z drugiej zaś - z rosnącymi oczekiwaniami wobec instytucji publicznych w zakresie racjonalności w wydatkowaniu środków publicznych i jakości świadczonych usług." Za cel nadrzędny uznano w strategii zwiększenie satysfakcji klientów z usług świadczonych przez Zakład. Do celu tego prowadzić mają: 1) opis i optymalizacja procesów, 2) informatyzacja kontaktów ZUS z klientami na poziomie porównywalnym do instytucji finansowych, 3) odzielenie Front Office i Back Office, 4) wprowadzenie monitoringu kosztów. Meritum ogólnie słuszne, a sądząc po żargonie samej strategii, publikowanej na stronie ZUS, sprawą zajęli sięi fachowcy...
Trzecia informacja, najbardziej interesująca, dotyczy ambicji ZUS: "Zakład, wdrażając Strategię ..., ma nadzieję stać się w ciągu kilku lat liderem wśród instytucji publicznych pod względem skali wdrażania nowoczesnych rozwiązań technologicznych, skutkujących wysoką jakością obsługi klientów - gwarantując jednocześnie, że pieniądze publiczne są wydatkowane efektywnie i w przejrzysty sposób." Widzę konfitury (informatyzacja), ale mam nadzieję, że w dążeniu do wysokiej jakości obsługi ZUS pochyli się też kwestią rozwiązywania konfliktów... Żadne narzędzie informatyczne nie zmniejszy gniewu takich ludzi jak Kamil Cebulski, mobilizujących i szkolących do walki z "biurwami". A wydatki modernizacyjne zachęcą - i tak już sporą - grupę kontestatorów do kreatywnych manifestacji...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz